Chrystus «już w samym objawieniu tajemnicy Ojca i Jego miłości objawia w pełni człowieka samemu człowiekowi i okazuje mu najwyższe jego powołanie» 18, to znaczy powołanie do udziału w tajemnicy trynitarnego życia Bożego 19. 14. Nauczanie dwóch Soborów Watykańskich otwiera zupełnie nowy horyzont także przed wiedzą filozoficzną.
Wierzę w ____, Ojca wszechmogącego, ____ nieba i ____, i w Jezusa Chrystusa, Syna Jego ____, Pana naszego, który się począł z ____ Świętego, narodził się z
Wierzę w Boga Ojca, Jego Jednorodzonego Syna, w Ducha Świętego. Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół, wyznaję jeden chrzest na odpuszczenie grzechów, oczekuję wskrzeszenia umarłych, i życia wiecznego w przyszłym świecie. Amen. Tak, wierzę Temu, który do mnie mówi i oświeca mój umysł, abym mógł zrozumieć.
Czyli jak to w konfesjonale bywa. - Ja mam słuchać i pomagać wzrastać w wierze. A nie oceniać czy szafować surowością - tak swoją posługę rozumie o. Artur. Fot. Krzysztof Łokaj. Spowiedź nie musi upokarzać i przyprawiać o bolesne skurcze żołądka. Może za to przynieść ulgę i pomóc uporządkować życie.
Jak powiedzieć rodzicom że nie wierzę w boga, i nie chcę chodzić na religię!? 2014-09-03 11:46:59; Nie wierzę w boga! 2009-03-21 20:51:47; Co zrobić, jeżeli starzy każą mi chodzić do kościoła, a ja nie wierzę? 2012-09-02 16:52:33; Czy to, że wierzę w Boga, ale nie chodzę często do Kościoła to źle? 2014-12-17 16:33:04
WSZYSCY: Wyrzekamy się WYZNANIE WIARY CELEBRANS: Czy wierzycie w Boga Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi? WSZYSCY: Wierzymy CELEBRANS: Czy wierzycie w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego, narodzonego z Maryi Dziewicy, umęczonego i pogrzebanego, który powstał z martwych i zasiada po prawicy Ojca? WSZYSCY: Wierzymy
iNUE. Wierzę w Boga Wierzę w Boga — mówimy w naszym wyznaniu wiary. Jest rzeczą aż nadto oczywistą, że słowa te znaczą bardzo wiele! Kim jednakże jest Ten, w którego wierzę — Bóg? Słowo Boże odsyła nas do pierwotnego doświadczenia Izraelitów z mogącą oddziaływać rzeczywistością, która dała im się poznać jako Jahwe, to znaczy: „Ja Jestem”. W wielu doświadczeniach tej obecności Izrael poznał, że to Jahwe-Bóg jest tą potężną rzeczywistością. To On wezwał Abrahama z jego ojczyzny i wybawił plemiona izraelskie ze śmiertelnego niebezpieczeństwa w Egipcie. Był także tym, który zawsze przychodził, gdy wołał do Niego znajdujący się w niebezpieczeństwie naród. Tak powracające doświadczenia w toku dziejów plemion izraelskich nie wywoływały niepokojów. Przeciwnie, doprowadziły do powstania narodowej wspólnoty oraz do wspólnoty wiary w Niego i w Jego ratującą moc. Z wielu różnych elementów uczynił On jeden naród, niejako „stworzył” go, obdarował życiem i nadzieją. Jemu też mogli się Izraelici całkowicie powierzyć, a zarazem uwierzyć. Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi. I w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Maryi Panny, umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego, stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Amen. Później prorocy doświadczyli jeszcze czegoś innego, zupełnie nieoczekiwanego. Musieli odkryć i wyznać, że On jest tym, do którego należą także inne narody. Było to zarazem zdumiewające i prowokujące: Jahwe-Bóg bowiem poprowadził narody pogańskie przeciw Izraelowi, by ukarać lud, którego wiara sprowadzała się do wyznawania Go samymi wargami, a nawet zdawała się całkowicie wygasać. Równocześnie jednak tym, którzy mieli otwarte serca, obiecywał nowe życie, nową przyszłość. Także te doświadczenia prowadziły w Izraelu do nowego zaufania Mu — do wiary. Jeszcze inaczej doświadczył Boga Jezus. Nazywa Go i zwraca się do Niego słowami: „Abba — Ojcze!” W takim stopniu przeżył Boga jako Ojca, że mógł i musiał zarazem doświadczyć siebie jako Syna, jako Jego Syna. Dlatego widział wypełnienie swego życia w takim działaniu, aby przez wszystkie Jego słowa i czyny przenikała miłość Ojca do ludzi. Służbę tę Jezus pełnił z wewnętrzną bezinteresownością i przekonującą dobrocią, tak że ludzie czuli się umocnieni i pocieszeni. Te nowo nabyte przez Jezusa doświadczenia niosły im wyzwolenie i poruszały ich do głębi. Dzięki nim zawierzali Jezusowi i Temu, któremu Jezus umożliwiał działanie w ich życiu — zaczynali wierzyć w Boga. Ilekroć otwieram Pismo Święte, zawsze uobecnia mi ono doświadczenie Izraela, proroków, a także doświadczenie Jezusa. Jakkolwiek mogą to być niesamowicie wzruszające doświadczenia Izraela czy najwznioślejsze doświadczenia Jezusa — są to jednak ich doświadczenia. Tymczasem jakie znaczenie mają one dla mnie? Czy i ja mam udział w tych doświadczeniach? Czy i mnie otwiera się możliwość uczestniczenia w Bożej światłości? Myślę, że tak. Pewna kobieta, protestantka, powiedziała mi kiedyś, że z uwagą czyta Pismo Święte. Tekst ten bowiem ją oświeca: coś ją dotyka, wewnętrznie przenika. Czy może być inaczej, kiedy bez pośpiechu i z uwagą stykam się ze Słowem? O iluż to lękach, nadziejach i wyzwalającej radości mówi mi Biblia. Jak wiele w niej słów wdzięczności i uwielbienia pomimo wielkiej nędzy, która dręczyła ówczesnych ludzi! Czy owa wewnętrzna radość, zdecydowana stałość, wierność i miłość, zaufanie ludzi, których spotykam na kartach Pisma Świętego, są samymi tylko odkryciami i odczuciami? Czy miłość Jezusowa — posunięta aż do wydania samego siebie — to tylko ludzkie osiągnięcie? Czyż nie napotykam tutaj tę przeogromną moc dobroci, której powierzali się wszyscy poczynając od Adama aż po Abrahama, a dalej od Abrahama aż do Jezusa? Skoro oni powierzyli się tej mocy, czyż ja mogę zrobić inaczej? Oczywiście, może się zdarzyć i tak, że sam — może tylko jeden jedyny raz w życiu — doznam niezapomnianego przeżycia, które ożywi albo nawet dopiero obudzi moje zaufanie do Niego. U wielu wiara opiera się właśnie na takich przeżyciach. Może też zdarzyć się i tak, że będę posiadał „jedynie” zwyczajne doświadczenia, uważane przez innych za doświadczenia „bez znaczenia”, które jednak mnie osobiście dopomogą w zrozumieniu i wyjaśnieniu własnego istnienia. W tego rodzaju doświadczeniach rozpoznaję Go po działaniu, a jednocześnie odczuwam, że nie ma na świecie takiej mocy, która byłaby w stanie dokonać tego, co On sprawia. Żadna siła nie potrafi powstrzymać Jego działania. Dlatego mogę Mu zaufać, mogę w Niego uwierzyć, podobnie jak uczyniło to już wielu przede mną. Uczynię to najlepiej we wspólnocie z tymi wszystkimi, którzy Mu uwierzyli od początku istnienia ludzkości — we wspólnocie ze świętymi. opr. aw/aw
Kraków, WSD, 1. Już tysiące słów padało w jesiennym miesiącu maryjnym o skarbie róż - nie ogrodowych, ale róż wiary - piętnastu świętych tajemnic. Dziś przychodzi nam poprosić Maryję o pomoc w uchyleniu rąbka tej tajemnicy, jaką jest tajemnica naszej wiary, wiary wyznawanej w modlitwie różańcowej. Prośmy Wspomożycielkę Wiernych o pomoc dla mnie, bym owocnie otwierał usta, a was o cierpliwość, byście skutecznie otworzyli serce, zdolne rozsądzić pszenicę od plewów. 2. Trzymając w ręku różaniec, nawet kleryk Krakowskiego Seminarium może zastanowić się, czy Credo trzeba odmawiać na początku, czy na końcu życiodajnej modlitwy. Różne tradycje lokalnych Kościołów, tradycja Seminarium, setki książeczek do nabożeństw, różaniec w parafii, czy w domowym Kościele bądź się kłócą, bądź zgadzają w tym temacie. Trzeba jednak Credo umieścić raczej na początku modlitwy różańcowej ze względów i teologicznych, i praktycznych. Tak też uczyły babcie i mamusie swoje pociechy w niejednej wiosce malowniczej Małopolski. „Gdy zaczynasz odmawiać tę modlitwę - mówiły - weź krzyżyk, który jest na początku różańca do swej ręki i trzymając go wyznaj wiarę, w Boga". 3. Czym jest to wyznanie wiary? Jest pomostem między nauką naszych rodziców i nauką Kościoła pierwszych wieków. Wyznanie to, zwane Składem Apostolskim jest bowiem pierwszym credo soborowego Kościoła. Pochodzi z 324 r. i jest widzialnym znakiem niewidzialnej mocy potężnego już wtedy Ludu Nowego Przymierza. Już to przyczynia się do poznania roli, jaką odgrywa „Wierzę w Boga" w mojej modlitwie różańcowej. A jaka jest ta rola? 4. Przede wszystkim jest to rola jakby ogólnego przewodnika. W tym sensie Credo jest pionem, który nadaje kierunek rozmyślaniu nad świętymi tajemnicami, czuwa nad prawowiernością mojej modlitwy. Credo pobudza moją świadomość. Mówi mi, że to, co będę teraz czynił należy do dziedziny wiary. Credo nadaje powagi i wagi modlitwie poprzez swój majestat historyczny i przypomnienie tego, co w życiu najważniejsze. To Credo przypomina także, kim ja jestem, bo jestem tym, w co wierzę. I tak Credo jest dla mnie biletem, zaproszeniem, kartą wstępu do tajemnic różańca świętego. Nie mogę owocnie rozmyślać, jeżeli nie wierzę, nie wierzę, jeżeli tego nie wyznaję. Bo skarb różańca jest skarbem dla wierzącego, fałszywą perłą dla serca niewiary. 5. To moje „wierzę" jest jednak także jakby szczegółowym przewodnikiem. Przypomina, że cały różaniec wyrasta z wiary w konkret i do takiej wiary prowadzi. „Wierzę", bo nie wszystko rozumiem i dlatego też rozmyślam nad prawdami wiry. „Wierzę w Boga Ojca", Tego, który posłał anioła Gabriela do mieściny Nazaret, Tego, który był wielbiony przez Dziewicę poślubioną Józefowi. Wielbiony życiowym fiat i wypowiedzianym Magnificat. „Wierzę w Jezusa Chrystusa, Syna Jedynego", który narodził się w Betlejem z Maryi Panny, ku czci której modlitwę tą odmawiam, która Go ofiarowała w świątyni i tam też znalazła. Wierzę w Jezusa, który był ukrzyżowan, bo nie uchylił się od dźwigania krzyża i umarł, bo nie uchylił się od dźwigania woli Ojca. Wierzę i w zmartwychwstanie, dlatego je będę rozmyślał i we wniebowstąpienie, bo tam jest Pan, gdzie serce me tęskni. Skoro odszedł, to wierzę w Jego powtórne przyjście, bo kto uwierzył w krzyż, wierzy i w życie z Tym, który na nim skonał. Wierzę w Ducha Świętego, którego zesłanie rozmyślać będę i to zielonoświątkowe, i to nieustanne - duszy wnętrza mego. Wierzę w Kościół powszechny, w tysiące ludzi trzymających święty różaniec w uświęcanych dłoniach i w tę, która pierwsza w tym Kościele - wniebowzięta i ukoronowana. Jeśli Ona Niepokalana, wierzę w grzechów odpuszczenie; jeśli wniebowzięta, w ciała zmartwychwstanie; jeśli króluje życiem, wierzę, że ono wieczne; jeśli mówi fiat, nie mogę nie powiedzieć amen. To amen dopiero pozwala mi wejść w szczegóły nieustannie toczącej nie „się", ale przez Boga historii zbawienia. Amen nie tylko temu Credo, ale amen Panu, amen Maryi, amen Kościołowi. Poprzez „amen" mogę wejść w szczegóły radosne, bolesne i chwalebne, w szczegóły 15 tajemnic świętego życia. 6. Jeśli mój różaniec pozostawiał wiele do życzenia i jeśli nadal niedostatek jest częstym mym gościem, to dlatego, że brakowało mi tego „Wierzę" - nie tylko w świadomości, ale często także na ustach. I to też jest łaską Pana, że dane mi jest mówić o tym, bo gdyby nie to, jeszcze dziś odmawiałbym codziennie nie cząstkę różańca, ale 5 tajemnic, a to jest wielka różnica. Dziękując komu się należy za tę łaskę, jeszcze raz proszę z przekonania i z serca. Proszę o wiarę, zachęcam do wiary i życzę wiary, bo jaka będzie nasza wiara, takie będzie Credo, a jakie Credo, taki różaniec. „Panie, przymnóż na wiary!" Święta Panienko „zaradź naszemu niedowiarstwu", byśmy nie na darmo rozważali święte tajemnice Twojego życia. Byśmy nie byli jakoby te wieprze, przed które rzucono drogocenne perły!
[21:17] spamer: a nie taki, jaki się objawia[21:17] spamer: zafałszowania to każda próba objęcia Go ludzkim rozumem[21:17] wwwiola: Właśnie, Palolina, masz rację, to się jakoś tak nakłada [21:17] ksiadz_na_czacie11: Palolina, racja, przede wszystkim to zranienia z relacji ziemskich[21:17] ksiadz_na_czacie11: a ponieważ nie ma wśród ludzi ideałów, to takie zranienia, mniejsze lub większe nosimy wszyscy[21:17] amica: od początku był z tym problem [21:17] amica: jak Adam z Ewą byli ok, to nie ukrywali się przed Bogiem jak policjantem[21:18] amica: a jak narozrabiali, to od razu zapomnieli o miłości, tylko się schowali w krzaki[21:18] ataner155: co narozrabiali? zobaczyli że są goli - i się zawstydzili[21:18] Palolina: bo poznali grzech, czyli spojrzeli na siebie pożądliwie, a nie tak jak patrzy Bóg - ale to chyba zejście z tematu[21:18] wwwiola: Co możemy zrobić, żeby odfałszować obraz Boga? [21:18] wielki_czarny_pies: to po co Bóg jest Ojcem... a nie Przyjacielem? byłby spokój z trudnościami... przynajmniej w większej skali... [21:18] amica: umieć stawać przed Panem w prawdzie i prosić Go o to, by dał się poznać[21:19] spamer: prosić o dar Ducha, bo inaczej to sory...[21:19] amica: poza tym, spowiedź, Komunia, modlitwa[21:19] amica: i SŁOWO BOŻE [21:19] ksiadz_na_czacie11: Wwwiola, dać sobie uleczyć rany[21:19] wwwiola: w jaki sposób?[21:19] Ines: a jeśli są rany nie do zaleczenia?[21:20] ksiadz_na_czacie11: a Bóg Objawia się jako Ojciec właśnie, żeby nam dać intymną bliskość i możliwość odnalezienia Miłości [21:20] ksiadz_na_czacie11: Ines, dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych[21:20] amica: Bóg leczy każde rany [21:20] amica: trzeba do Niego przyjść i je pokazać[21:20] amica: z wiarą jak dziecko, które się skaleczy i idzie mówiąc: Tato mam kuku[21:20] wielki_czarny_pies: dzięki za taką bliskość...[21:20] Palolina: Rozmawiać z ojcem - powiedzieć mu w oczy, jakie ma się żale do niego, czego nie umie mu się przebaczyć i samemu prosić go o przebaczenie za to, że się go sądziło [21:21] ksiadz_na_czacie11: bo to Imię Ojciec, to właśnie objawienie bliskości i to takiej, że się w głowie może zakręcić:)[21:21] spamer: tu też spory paradoks, jak przyjść do Kogoś, kto nas otacza, w kim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy[21:21] spamer: można się najwyżej otworzyć[21:21] spamer: i to z pomocą łaski[21:21] Ines: łatwo powiedzieć... gorzej jeżeli te rany sam Bóg spowodował [21:21] wielki_czarny_pies: Palolino... jasne... ideał... ino często dążący do jeszcze większych zranień.....[21:21] ataner155: spamer, to, że jesteśmy Jego - nie oznacza, że w Nim żyjemy [21:22] spamer: ataner, mógłbym polemizować[21:22] ataner155: a ja nie - nie jesteś w Nim - jeśli tego nie chcesz[21:22] ataner155: i nie pamiętasz[21:22] ataner155: jesteś, jeśli Go zaprosisz[21:22] ataner155: On się sam nie pcha - tylko czeka[21:22] ksiadz_na_czacie11: Ines, albo my sami z powodu fałszywego obrazu Boga [21:22] amica: jeśli Bóg dopuszcza rany, to dlatego, że chce nas oszlifować jak diament[21:22] amica: żeby potem był brylant [21:22] Ines: sami sobie je zadaliśmy, a to ciekawe spojrzenie... jakiś mały masochizm...[21:22] Palolina: wcp - mi pomogło, a uwierz mi... też nie mam idealnego ojca [21:22] ksiadz_na_czacie11: ej, ej, Bóg dlatego właśnie, że Jest Ojcem, nie rani [21:22] spamer: to jak przenikanie ciała ludzkiego przez jego ducha [21:23] spamer: tak przenika Bóg świat[21:23] spamer: a właściwie świat Bóg[21:23] spamer: ale to moje zdanie[21:23] wielki_czarny_pies: Palolino... też to znam...[21:23] amica: Bóg nie rani, ale dopuszcza rany, bo szanuje naszą wolną wolę[21:23] wielki_czarny_pies: księże... jak to jest oczywiste wynikanie, to ech...... [21:23] ksiadz_na_czacie11: Ines, ano dokładnie tak:) tyle że jakby na własne życzenie [21:23] Ines: no cóż w ST jest napisane On sam zrani... znowu kłamią :) [21:23] wwwiola: nie rani? a Hiob?? :)) [21:24] ksiadz_na_czacie11: jedyne, co nas rani w zbliżaniu się do Boga to nasz własny egoizm i pycha, to nas boli[21:24] spamer: Hiob to przypowieść[21:24] spamer: człowiek nie istniał[21:24] wwwiola: ale jakby nie było, czegoś dotyczy :P [21:24] Lars: spamer - istniał :)[21:24] Lars: Hiob [21:24] ksiadz_na_czacie11: Ines, tylko może w tym zranieniu chodzi o coś innego:)[21:24] ataner155: Hiob? ale Hiob w Nim trwał - nie miał Mu za złe tych ran - hmm, a może Hiob powinien się ciut postarać? a nie tylko ufać i stać w miejscu?[21:24] Palolina: Hiob potrzebował takiej historii - bez niej w swojej sprawiedliwości nigdy nie zrozumiałby, że Bóg kocha go za darmo bez tych jego prezencików [21:25] wielki_czarny_pies: skąd wiecie, co było potrzebne Hiobowi? może patrzmy na siebie...[21:25] Ines: to jednak Bóg rani czy nie?[21:25] ksiadz_na_czacie11: Bóg nie jest przyczyną zła[21:25] ataner155: nie[21:25] amica: to my sami siebie ranimy, Ines[21:25] amica: a zwalamy na Boga[21:26] amica: Bóg szanuje naszą wolę[21:26] amica: my nie szukamy Jego i jak nasza się nie zgadza z Jego, to potem mamy problem[21:26] amica: chyba, że źle myślę[21:26] spamer: no księże, stworzył jednak szatana więc... [21:26] ataner155: nie stworzył go z myślą o stworzeniu zła[21:26] spamer: stworzył z wiedzą, jaki będzie[21:27] ksiadz_na_czacie11: Spamer, nie stworzył szatana, stworzył anioła obdarzonego wolną wolą[21:27] ataner155: każdego z nas stwarza, wiedząc jacy będziemy, czy to znaczy, że nie mamy się starać?[21:27] spamer: tak, ale wiedział, jak się to skończy [21:27] spamer: był i na końcu[21:27] ksiadz_na_czacie11: Spamer, ale czy zmusił go w jakiś sposób?[21:27] spamer: nie, ale stwarzając wiedział, że tak wybierze[21:27] Lars: ks11 - a dlaczego Bóg nie ukarał szatana? :)
Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi W tych słowach wyznajemy naszą wiarę w Bożą wszechmoc. W jakim jednak znaczeniu Bóg jest wszechmocny? Czy może ukryć coś tak, żeby nawet sam nie mógł tego nigdy odnaleźć? Czy w dwuwymiarowej geometrii może wykreślić czworoboczne koło albo okrągły trójkąt? Dlaczego wyznajemy, że Bóg jest wszechmocny? Czy to twierdzenie wymyślili teologowie przy zielonym stoliku? A może powtarzamy zdanie jakiegoś dewota? Ci, którzy poprzedzili nas w wierze, w szczególny sposób doznali doświadczeń Boga i Jezusa. Byli pod wrażeniem działania Boga, które niejednokrotnie budziło w nich zdziwienie, a czasem nimi wstrząsało. Dlatego też czuli potrzebę mówienia o tym, co się im przytrafiło podczas spotkania z Bogiem, bowiem ludzie obdarowani takim przeżyciem nie mogą zwyczajnie przejść nad nim do porządku dziennego, tak jakby nic się nie wydarzyło. Przecież w ich życiu „coś” się stało! Stało się coś, co można przyrównać do spotkania Zmartwychwstałego z niewiastami i uczniami. O tym musieli mówić! W ten sposób formułowało się pierwotne chrześcijańskie wyznanie wiary: Pan rzeczywiście zmartwychwstał! (Łk 24, 34). Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi. I w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Maryi Panny, umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego, stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Amen. Przy takim doświadczeniu Boga nie myśli się o tym, jak formułować logicznie niepodważalne zdania. Chce się jedynie głosić innym wielkość, dobroć i wspaniałość Boga, ponieważ doznaje się radości, ponieważ samemu jest się tym spotkaniem poruszonym. Doświadczenie takie jest szczególnie imponujące, jeśli uszczęśliwia ono nie tylko jednostkę, ale również krąg przyjaciół, a nawet cały naród. Zazwyczaj nie teologowie czy filozofowie, lecz prości ludzie przekazują innym swą radość. Są to ludzie z sercem, którzy nie krzyczą fanatycznie, lecz są gotowi dzielić się z innymi własnymi doznaniami, a także — to rzecz ważna! — powiązać je z rzeczywistością życia. Izraelici widzieli, w jaki sposób Bóg wybawił cały ich naród z „wszechmocy” państwa egipskiego: On był potężniejszy! Przez długie lata odczuwali, jak przewyższające ich siłą sąsiednie narody rozbijały się o potężną opiekę Boga. Odkrywali, że On jest najpotężniejszy. Z tym poczuciem śpiewali: Czemu burzą się ludy... Powstają królowie ziemscy i książęta radzą społem przeciw Panu i Pomazańcowi Jego... Drwi z nich Ten, który mieszka w niebie, Pan im urąga (Ps 2 w tł. Cz. Miłosza). Naród izraelski ze zdumieniem spoglądał na regularne powroty pór roku: na wzrastanie, dojrzewanie, przemijanie i ponowne wzrastanie. Przyglądał się też równomiernemu, uporządkowanemu i „wiecznemu” biegowi świateł niebieskich. To były ślady, z których pobożni Izraelici poznawali mądre działanie Boga, którego potężna moc wszystko ożywia, porządkuje i utrzymuje w ruchu. Radowali się swoim Wszechmocnym, gdyż rzeczywiście czuli się u Niego bezpiecznie. Dlatego śpiewali: Kto się w opiekę oddał Najwyższemu i w cieniu Wszechmocnego mieszka, powie do Pana: Ostojo moja i Twierdzo moja, Boże mój, Tobie ufam (Ps 91 w tł. Cz. Miłosza). Takie wyznanie dzisiaj wydaje się dla wielu, czasem i dla mnie, trochę przesadzone, niedorzeczne bądź nierealne. Czyż nie ma na świecie cierpienia, niesprawiedliwości, przemocy zła? Niejeden pyta na przykład, jak mogę czuć się bezpiecznie w obliczu Bożej wszechmocy po tym, co stało się w Oświęcimiu? Stawiając takie pytania nie można zapominać, że ludzie cierpieli już przed Oświęcimiem! Przecież od najdawniejszych czasów musieli znosić niesamowite okropności, musieli cierpieć najbardziej wyrafinowane tortury i katusze. Właśnie naród izraelski — jak chyba żaden naród — cierpiał okupację najróżnorodniejszych mocarstw. Był przedmiotem nienawiści i najróżniejszych okrucieństw jeszcze na długo przed Oświęcimiem. Oczywiście nie jest to usprawiedliwienie dla współczesnego okrucieństwa. Istotne jest natomiast, mimo tylu cierpień, że ci nasi przodkowie w wierze nieustannie wysławiali chroniącą ich Bożą wszechmoc: Panie, Ostoją nam byłeś z pokolenia w pokolenie (Ps 90, 1 w tł. Cz. Miłosza). Powyższa odpowiedź nie jest oczywiście żadnym logicznym uzasadnieniem. Jest odpowiedzią, która płynie wyłącznie z wiary. Czy istnieje jakaś inna, a zarazem lepsza? Wydaje się, że nie znajdziemy lepszej od tej, jaką podaje sam Bóg: Jam jest Alfa i Omega, mówi Pan, Bóg, który jest, który był i który przychodzi (Ap 1, 8), a ja Mu odpowiem: Obym zamieszkał w Twoim namiocie na wieki, obym się schronił pod opiekę Twoich skrzydeł (Ps 61, 5 w tł. Cz. Miłosza). Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi — wyznają wierzący w Chrystusa. Ale na jakiej podstawie? Trudno dzisiaj spotkać człowieka, który by nie słyszał o „prawybuchu” jako przypuszczalnym prapoczątku świata. Radioteleskopy przenikają przez głębie wszechświata i poza znaną materią odkrywają antymaterię, rejestrują wybuchy i kurczenie się gwiazd w odległościach liczonych milionami lat świetlnych... Zdaniem wielu ewolucja wyjaśnia niemal wszystkie zagadki związane z powstaniem życia. Coraz to nowe tajemnice wyjawiają badania kuli ziemskiej. Mamy już dziecko z „probówki”. Doskonałe narzędzia odkrywają wciąż nowe cząsteczki materii oraz niewyobrażalnie szeroki ocean gwiazd we wszechświecie. Tylko Boga nie udaje się dotąd odnaleźć przy pomocy tych precyzyjnych aparatów. Czyżby zagadkę o początku świata i początku życia można było rozwiązać bez Boga? Czy jeszcze mogę z czystym sumieniem uznawać Boga za Stwórcę „nieba i ziemi”, jak to czyni Pismo Święte (Rdz 14,19)? Co rozumiem przez to, że nazywam Boga Stworzycielem nieba i ziemi? Czy przypatruję się wszystkiemu, co zawiera się we wszechświecie — od pracząsteczek po gwiazdy-olbrzymy? Czy uznaję, że to wszystko niekoniecznie musiało istnieć? Nie ma bowiem takiego bytu na świecie, który by sam z siebie zaistniał i wszystko — cokolwiek tutaj spotykamy — drzewa, góry, gwiazdy, ludzi, miasta — tego wszystkiego kiedyś tutaj nie było i kiedyś nie będzie. Skąd zatem początek wszystkiego? Z „prawybuchu”? Jeśli „coś” rzeczywiście wybuchło — a to jest rzeczywiście możliwe do przyjęcia — to „co” wybuchło? Przecież „nic” wybuchnąć nie może. W takim razie skąd pochodzi to „coś”, co mogło wybuchnąć? Dochodzimy do punktu, którego wiedza przyrodnicza ani technika nie są w stanie przekroczyć. Jeżeli w ogóle coś istnieje, to musi także posiadać praźródło swego bytu, a zatem musi istnieć jakaś rzeczywistość, która wszystkim znajdującym się na zewnątrz użyczyła istnienia. Jeżeli jednak jest ona rzeczywiście praźródłem istnienia, to nie tylko musi mieć sama w sobie istnienie, ale musi sama z siebie istnieć. Wynika z tego, że ten prabyt nie mógł nie istnieć. On musi istnieć, musi zawsze istnieć — musi być bez początku, bez końca, musi istnieć wiecznie. Właśnie owo praźródło bytu powołuje do istnienia wszystko inne, cokolwiek istnieje poza Nim, co kiedykolwiek było i co kiedykolwiek będzie! Prabyt wyprowadza, „stwarza” wszystko inne z niczego bez posługiwania się przy tym żadnymi narzędziami ani materiałem. Ten prabyt, tę jedyną i wieczną rzeczywistość nazywamy Bogiem. Można przyjąć, że Bóg powołał do istnienia „pramaterię” (fale, cząsteczki, energię, itd.), nadał jej dynamikę i plan dalszego rozwoju. Wszystko zatem — pierwsza inicjatywa, sensowny plan, uporządkowana prawidłowość — pochodzi od Boga, a nie jest tylko czystym przypadkiem. W tym znaczeniu „niebo i ziemia” oznaczają absolutnie wszystko, co nie jest Bogiem — zarówno byty materialne jak i duchowe. One są stworzeniami, ponieważ swe istnienie zawdzięczają Bogu, i to nie tylko pierwszy impuls powołujący je do istnienia, ale także trwałe podtrzymywanie w tym istnieniu. W każdej chwili zatem całe stworzenie zależy od Boga (Ps 104, 28-30). Bóg nie musiał dokonywać dzieła stworzenia. Całe stworzenie powołał do istnienia swą wolną decyzją, kierując się jedynie miłością. Nowy Testament świadczy, że Chrystus pośredniczył w tym dziele: Wszystko przez Niego się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało (J 1, 3). Oczywiście pośrednictwo Chrystus nie ogranicza się tylko do początku; ono trwa. W Liście do Kolosan czytamy: Wszystko w Nim ma istnienie (Kol 1,17). I jeszcze jeden znamienny wymiar dzieła stworzenia przybliża ten sam list: Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone (Kol 1, 16). Dzieło stworzenia zatem nie jest wynikiem przypadku. Nie zostało też „rzucone” i pozostawione ślepemu losowi. Dzieło to w swym początku, w swym trwaniu i w swym końcu podtrzymywane jest mocą dobroci Boga. On prowadzi je na powrót do siebie, by w Nim mogło otrzymać ostateczną doskonałość. Tak wyraża tę prawdę przyrodnik i teolog — Teilhard de Chardin: „Cały rozwój stworzenia biegnie nieustannie w kierunku punktu Omega, czyli ku Bogu, który jest jego Alfą, jego początkiem”. Zauważmy, że nauki przyrodnicze znają tylko słowo „teraz”, które oznacza przemijanie stworzenia. Gdyby jednak to „teraz” trwało miliard lat, byłoby tylko stworzeniem i nie mogłoby powstać samo z siebie. Nauki przyrodnicze nie potrafią określić ani początku, ani końca. Tylko Bóg zna te dwa decydujące punkty i tylko On może nam tę tajemnicę odkryć. Dla naszej pociechy i dla naszego umocnienia daje nam poznać, że zarówno początek stworzenia, jak jego koniec są dziełem Jego miłości. opr. aw/aw
zapytał(a) o 15:52 jak jest wierzę w boga które mówi się w kościele? Odpowiedzi "Wierzę w jedynego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. I w jedynego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, Zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało. On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba i za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Marii Dziewicy i stał się człowiekiem. Ukrzyżowany również za nas pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany. I zmartwychwstał dnia trzeciego, jak oznajmia Pismo i wstąpił do nieba; siedzi po prawicy Ojca i powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych, a Królestwu Jego nie będzie końca. Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi, który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę; który mówił przez Proroków. Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół. Wyznaję jeden Chrzest na odpuszczenia grzechów. I oczekuję wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie. Amen." Wierzę w jedynego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. I w jedynego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, Zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało. On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba i za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Marii Panny i stał się człowiekiem. Ukrzyżowany również za nas pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany. I zmartwychwstał dnia trzeciego, jak oznajmia Pismo i wstąpił do nieba; siedzi po prawicy Ojca i powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych, a Królestwu Jego nie będzie końca. Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi, który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę; który mówił przez Proroków. Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół. Wyznaję jeden Chrzest na odpuszczenia grzechów. I oczekuję wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie. Amen." lay25 odpowiedział(a) o 16:05 wierzę w Boga Ojca wszechmogącego stworzyciela nieba i ziemi wszystkich rzeczy widzialnych i nie widzialnych i w jednego Pana Jezusa Chrystusa syna Bożego jednorodzonego który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, Zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało. On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba i za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Marii Dziewicy i stał się człowiekiem. Ukrzyżowany również za nas pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany. I zmartwychwstał dnia trzeciego, jak oznajmia Pismo i wstąpił do nieba; siedzi po prawicy Ojca i powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych, a Królestwu Jego nie będzie końca. Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi, który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę; który mówił przez Proroków. Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół. Wyznaję jeden Chrzest na odpuszczenia grzechów. I oczekuję wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie. Amen. konwader odpowiedział(a) o 21:02 Wierzę w jedynego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. I w jedynego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, Zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało. On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba i za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Marii Panny i stał się człowiekiem. Ukrzyżowany również za nas pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany. I zmartwychwstał dnia trzeciego, jak oznajmia Pismo i wstąpił do nieba; siedzi po prawicy Ojca i powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych, a Królestwu Jego nie będzie końca. Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi, który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę; który mówił przez Proroków. Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół. Wyznaję jeden Chrzest na odpuszczenia grzechów. I oczekuję wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie. Amen. zuzulaaa odpowiedział(a) o 15:55 "Wierzę w jedynego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. I w jedynego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, Zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało. On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba i za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Marii Panny i stał się człowiekiem. Ukrzyżowany również za nas pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany. I zmartwychwstał dnia trzeciego, jak oznajmia Pismo i wstąpił do nieba; siedzi po prawicy Ojca i powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych, a Królestwu Jego nie będzie końca. Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi, który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę; który mówił przez Proroków. Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół. Wyznaję jeden Chrzest na odpuszczenia grzechów. I oczekuję wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie. Amen." Uważasz, że ktoś się myli? lub
tak ja wierze w boga ojca